Wspomnienia Emilii Bobik z d. Bielawskiej


 

                  Podczas jednego z nielicznych "najazdów" Niemców na Hutę, po spędzeniu mieszkańców na murawę przed kościołem, zostali oni podzieleni na grupy. W jednej  znalazła się wraz z rodziną Emilia Bielawska. Tę grupę ok. 40 osób Niemcy poprowadzili przez Wyczółki do Monasterzysk.

 


 

.ja też szłam do tej piwnicy co nas Niemcy pędzili.
Ja poszłam z grupą, gdzie byli, moja matka i ojciec, było nas w tej grupie może 40 osób, pędzili nas przez Wyczółki. Po drodze patrzyliśmy tylko, gdzie to będą nas rozstrzeliwać.
Karol, ja, moja mama była w ciąży z Marysią, tato niósł Ludwika na plecach, jeszcze Romek, cała rodzina.
Zatrzymali nas za Wyczółkami, na łące, przyjechał tam taki Niemiec, zawołał moją mamę z dziećmi, to ja poszłam za mamą i on mnie zawrócił. Tam w samochodzie siedział (.).
Szliśmy do Monasterzysk i ja już byłam w strachu. W Monasterzyskach na skrzyżowaniu myślę, że ja ucieknę, będą myśleli że jakaś kobieta przechodzi. I tak zrobiłam. Wystąpiłam z szeregu i tak poszłam. Wyszłam na ścieżkę, tak jak kościół i domy się kończą. I tak tą ścieżką idę, patrzę, a tu dwóch Niemców idzie z ogrodu  a oni tam kwaterę mieli. Wystraszyłam się a oni zajęci byli rozmową. I tak się uratowałam.
. a Karol koło sądu. Tato mu mówił, popatrz Milka już uciekła i on wtenczas,  gdy ludzie
do sądu wchodzili, on poza poszedł poza sąd. I tak się uratował.

 

 

powrót