PRZYŚPIEWKI

PIOSENKI,

WIERSZE, WIERSZYKI

 


 

 

A ty Kasiu, Kasiuleńko, co ty gości masz,

że tak rano, raniusieńko owce wypędzasz

A cóż tobie mój Jasieńku do moich gości,

ja wypędzam swoje owce dla przyjemności.

 


 

Kazała mi moja mama czarną suknię szyć

a ja wcale nie myślałam zakonnicą być

bo w klasztorze, twarde łoże, trzeba rano wstać

a ja młoda jak jagoda lubię długo spać.

 Wyjdę na wóz, spojrzę na dół, widzę młodego

Trzymajcie mnie moje siostry, bo skoczę do niego

oj ty siostro, zakonnico, nie może tak być

trzeba z zakonu wystąpić by za chłopa wyjść.

 


Miły mój, miły czemu smutny jesteś

A ja Ci powiem moja miła, że ja dziś z Tobą ostatni raz

miałaś być  moją, teraz Cię proszę na mym weselu drużeczką być

na mym weselu są kawalerowie, wybierzesz sobie jakiego chcesz.

 Na Twym weselu ja być nie mogę, bo bym płakała przez cały czas

a kiedy miły Spojrzę na Ciebie to moje serce umiera już.

 Poszła do domu, suknię ubrała i w biały welon przystroiła się

i przyszła sobie, tam do kościoła i przed ołtarzem modliła się

Ksiądz na to patrzy, młodego pyta:

ach cóż ja z Tobą poradzić mam, widzę przed Tobą, dwie młode stoją,

ach z którą, z którą ja ślub Ci  dam.

A miły na to nic nie odpowie bo jego serce umiera już

i skłonił głowę na pierwszą lubą i tak zakończył wesele i ślub.

 


Płynęli po morzu i fali, płynęli a wiatr ciągle rwał

On wiosłował, Ona mu nie dała, gdy do brzegu łódź skierować chciał.

Nazajutrz był piękny poranek, najpiękniejszy pośród wszystkich dni.

Na brzegu dwa trupy leżały i nawzajem ściskały się.

 


Mamusiu moja, boli mnie głowa, mój Jasieńku jak pojechał, tydzień już wczoraj.

Nie kazał płakać ani się smucić bo obiecał za dwa lata do mnie powrócić.

Dwa lata przeszło, napisał list, wydawaj się moja miła bo ja mam inną już.

 List ten czytała, rzewnie płakała, z tego żali i frasunku zachorowała.

 Mamusiu moja jadą malarze, wymaluj mi mego Janka choć na papierze.

Malarz maluje jak  różowy kwiat, wolałabym Ciebie Jasiu niż ten cały świat.

 


Marysiu moja napój mi konika, bo ja nie mam czasu.

Napoję Ci dwa, z nowej studni, z nowego wiadra.

Koń wodę pije, kopytami bije, uciekaj Marysiu bo on Cię zabije.

A niech mnie  zabije, ja się nie boję, swojemu Jankowi konika napoję.

 


Koniki bułanki połamały sanki

Czymże ja pojadę do mojej kochanki.

 


Kochaneczki moje mam ja Was dwanaście

Z jedną się ożenię, reszta kozy paście.

 


Na szerokiej Wiśle jeleń wodę pije

Pamiętaj Marysiu dla Ciebie ja żyję

Dla ciebie ja żyję, dla Ciebie stworzony  

Ty kochasz innego a ja oddalony.

Pamiętasz Marysiu te wyroki swoje

Jak żeśmy siedzieli w ogrodzie oboje

Nikt tam nie był z nami, Pan Jezus nad nami

Jak żeś mnie związała swoimi słowami.

 Jak żem Cię związała to i Ci dotrzymam

Mówiłam Ci zaraz, że majątku nie mam

A ja Ci też mówił z samego początku

Biorę Cię z urody ale nie z majątku

Bo uroda słynie a majątek ginie

Cnota i pokora przełamie dziewczynę.

 


Rosła kalina w liście szerokie

w zielonym gajo, rosła potokiem.

Tak się stroiła jak dziewcze młode

i jak w lusterko patrzyła w wodę

drobny deszcz piła, rosę zbierała

w majowym słońcu liście kąpała.

 

O tej kalinie, o tej wierzbinie,

Jasiu fujarkę kręcił z wierzbiny

i grywał sobie oj, dana, dana

a głos po rosie leciał co rano.

I grywał sobie długo, żałośnie,

że nad kiernicą kalina rośnie.

 

Opadły szrony na polach naszych

w daleką stronę frunęły ptaki.

Biedna kalina, biedna krzewina

stoi na polu i lato wspomina.

 


" Na Podolu biały kamień "

 

Na Podolu biały kamień

Podolanka siedzi na nim

siedzi, siedzi wieniec wije

z białej róży i lilije.

Przyszedł do niej Podolanek

Podolanko daj mi wianek

Dała bym ci wianek zaraz

gdybym brata się nie bała.

Otruj, otruj brata swego

będziesz miała mnie młodego.

Otruła bym Boże odpuść

ale nie wiem czym go otruć

Idź do lasu gajowego

przynieś węża zabitego

Przynieś węża w swym fartuszku

i ugotuj w swym garnuszku.

Wraca dziedzic z długiej wojny

i zażądał zimnej wody.

Nie mam wody tylko wino

com go wczoraj sama piła

a brat pije z konia leci

daruj siostro moje życie.

Jak bym ci życie darowała

to bym ci tego pić nie dawała.

Boże, Boże jaka strata

ni miłego ani brata.

 


Tam na polu grusza

drobne grusze rodzi

powiedz, powiedz moja miła

kto do ciebie chodzi.

Nikt do mnie nie chodzi

sam Pan Bóg nade mną

a ja już mam innego

co tańcował ze mną.

Tyś mnie  nie poznała

ani konia mego

po coś przywiązała

do serca swojego.


Jaś

Poszedł Jaś do lasu, przez pola i rowy

by nazbierać liścia, podściólki dla krowy,

grabie były duże a Jaśiu był mały,

dlatego od pracy rączki go bolały.

 


 

Dziecko

Grzeczne dziecko jak wstanienie pyta o śniadanie,

tylko rączki umyje, buzię, rączki i szyję i uczesze się pięknie,

do paciorka uklęknie, trzyma rączki złożone, nie obraca

bo ma zawsze w pamięci, że Pan Jezus jest wszędzie.

 


 

Jezusek

W stajni na sianku Jezusek mały a nad nim anioł modli się biały

a Matka Boska w jasnej sukience nad swym Jezuskiem wyciąga ręce.

Idą ludkowie do tej stajenki, niosą podarki, nucą piosenki

a Pan Jezusek pięknie się bawi, malutką rączką lud błogosławi.

 

powrót


źródło:

Helena Hanik (z d. Braszka)